W piątkowy wieczór przeniosłam się w efemeryczny, romantyczny, a jednocześnie mroczny świat. Byłam w lesie. Mgła tajemniczo unosiła się nad miejscowym bajorem, gdzieś w oddali słychać było śpiewanie ptaków. A to wszystko za sprawą pokazu najnowszej kolekcji Macieja Zienia jesień-zima 2010/2011. Projektant postawił na sprawdzone i typowe dla siebie kobiece sukienki, zwiewności, tkaniny seksownie otulające ciało, stonowane barwy. Modelki w pięknych projektach kroczyły niczym nimfy wsród jesiennych drzew. Pomimo spektakularnego przedstawienia, srebrnego śniegu sypiącego z nieba i całego niebanalnego opakowania, Maciej Zień nie zaprezentował niczego oryginalnego. Za każdym razem, gdy modelki kolejno wyłaniały się cudownych kreacjach, myślałam sobie, że są takie "zieniowe". Muszę przyznać jednak, że z pokazu wyszłam zauroczona i każdą z tych kreakcji chciałabym mieć w swojej szafie.
Pokaz był także świetną okazją do spotkania kilku szafiarek/blogerek. Szkoda, że tak krótko..
A to projekty, które najbardziej mi się spodobały. W sezonie jesienno-zimowym z pewnością postawię na skórzane długie rękawiczki, niezawodną czerń, mini i cieliste odcienie.
photo: me
Mój outfit z piątkowego pokazu:
dress Mango
shoes Vivienne Westwood for Melissa
handbag Furla